Print Sermon

Celem tej strony internetowej jest udostępnianie bez opłat tekstów kazań i ich nagrań pastorom i misjonarzom na całym świecie, a zwłaszcza w krajach Trzeciego Świata, gdzie dostęp do seminariów teologicznych i szkół biblijnych jest bardzo ograniczony lub nie istnieje.

W ciągu roku teksty tych kazań oraz nagrania wideo odbierane są na 1.500.000 komputerów w 221 krajach, ze strony www.sermonsfortheworld.com . Setki ludzi oglądają wideo na YouTube, jednak w niedługim czasie zamiast na YouTube, zaczynają korzystać bezpośrednio z naszej strony internetowej. YouTube kieruje ludzi na stronę internetową naszego kościoła. Każdego miesiąca teksty kazań tłumaczone są na 42 języki, docierając do 120.000 osób. Teksty kazań nie są objęte prawami autorskimi i mogą być używane przez kaznodziei bez uzyskiwania naszej zgody. Naciśnij tutaj, aby dowiedzieć się, w jaki sposób każdego miesiąca możesz pomóc nam w wielkim dziele głoszenia ewangelii na całym świecie.

Pisząc do doktora Hymersa, zawsze podaj nazwę kraju, w którym mieszkasz, gdyż inaczej nie będzie w stanie odpowiedzieć. Adres mailowy doktora Hymersa: rlhymersjr@sbcglobal.net.




ŁZY W MODLITWIE

TEARS IN PRAYER
(Polish)

Dr. Christopher L. Cagan

Kazanie wygłoszone w kościele „Baptist Tabernacle” w Los Angeles,
w niedzielę wieczorem, 2-go czerwca 2019 roku.
A sermon preached at the Baptist Tabernacle of Los Angeles
Lord’s Day Evening, June 2, 2019

„Za dni swego życia w ciele zanosił On [Chrystus] z wielkim wołaniem i ze łzami modlitwy i błagania do tego, który go mógł wybawić od śmierci, i dla bogobojności został wysłuchany” (Hebrajczyków 5:7).


W naszym tekście czytamy o Jezusie modlącym sie w Ogrodzie Getsemane w nocy, zanim został ukrzyżowany. Odczuwał wielki ciężar, gdy nasze grzechy zostały złożone na Niego, aby następnego dnia zaniósł je na krzyż. W Ewangelii Łukasza czytamy:

„I w śmiertelnym boju jeszcze gorliwiej się modlił; i był pot jego jak krople krwi, spływające na ziemię” (Ew. Łukasza 22:44).

Tamtej nocy Chrystus modlił się „w śmiertelnym boju”. W naszym tekście mowa jest o tym, że zanosił „z wielkim wołaniem i ze łzami modlitwy i błagania”. Modlitwa Jezusa był pełna emocji i uczuć, silnego płaczu i łez. Dziś wieczorem chcę mówić na temat uczuć i emocji w modlitwie.

+ + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + +

DOSTĘP DO NASZYCH KAZAŃ MOŻLIWY JEST TERAZ
NA TELEFONACH KOMÓRKOWYCH.
WEJDŹ NA STRONĘ WWW.SERMONSFORTHEWORLD.COM.
NACIŚNIJ ZIELONY PRZYCISK Z NAPISEM „APP”.
POSTĘPUJ WEDŁUG POJAWIAJĄCYCH SIĘ POLECEŃ.

+ + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + +

I. Po pierwsze, fałszywa modlitwa z uczuciami.

Wielu zielonoświątkowców i charyzmatyków myśli, że wołanie, płacz, emocje i uczucia stanowią sedno modlitwy. Uważają, że krzyki i płacz oznaczają, iż Duch Świety słucha ich modlitw, a bez potrząsania ciałem i dzwięków wycia Duch Święty nie przyjdzie. Mówią to nie tylko o modlitwie, ale także o sposobie śpiewania ludzi, słuchania kazań i czegokolwiek, co dzieje się w kościele. Ale mylą się. Same emocje nic nie oznaczają. Mogą nawet odciągać od modlitwy. Mogą być demoniczne.

Pozwólcie, że podam wam przykład z Biblii dotyczący fałszywych emocji w modlitwie. Eliasz skonfrontował proroków Baala. Powiedział im, by spędzili dzień płacząc i wołając do niego, a on w tym czasie będzie modlił się do Boga Izraela. Bóg, który odpowie zsyłając ogień pokaże, że jest prawdziwym Bogiem. Prorocy Baala zawzięcie i pełni emocji modlili się. Tak samo dzieje się w wielu dzisiejszych kościołach! „Wzywali imienia Baala od rana aż do południa, mówiąc: Baalu, wysłuchaj nas. Lecz nie było żadnej odpowiedzi. Wykonywali przy tym taniec kultowy wokoło ołtarza, który wznieśli” (1 Królewska 18:26). Po południu „wołali więc głośno i według swojego zwyczaju zadawali sobie rany nożami i włóczniami, aż krew po nich spływała” (1 Królewska 18:28). „Ale nie było żadnej odpowiedzi” (1 Królewska 18:29). Wówczas Eliasz pomodlił się do Boga prostą modlitwą, a On zesłał ogień z nieba. Demoniczne emocje, skakanie, krzyki, płacz i wszystko inne nie pomogły fałszywym prorokom. Same uczucia nie zdały się na nic.

Widziałem wiele emocje, ale nigdy nic nie dawały. Kiedyś udzielałem poradnictwa dziewczynie, starając się przyprowadzić ją do Chrystusa. Cały czas płakała i trzęsła się. Poprosiłem ją, by przestała, ale nie chciała. Powiedziała, że płacze z powodu swoich grzechów, jednak nigdy nie przeszła od płaczu do Jezusa. Nigdy nie skupiła się na Chrystusie. Nigdy nie została zbawiona. Potem odeszła z kościoła i żyła w głęboko w grzechach.

Niektórzy ludzie są bardzo emocjonalni. Poddają się im i płaczą z byle powodu. Pamiętam pewną dziewczynę, która tak właśnie zachowywała się. I to nie tylko po kazaniu, czy po rozmowie o tym, jak zaufać Chrystusowi. Robiła tak cały czas. Wybuchała płaczem i zalewała się łzami. Nie potrafiła skupić się na Chrystusie, Kościele, Biblii. Pewnego dnia poczuła smutek. Posłuchała swoich uczuć i odeszła ze zboru. Nigdy więcej jej nie widziałem.

Płacz i krzyki nie sprawiają, że coś staje się „realne”. Nie wpływają tak na modlitwę. Zmuszanie się do płaczu i krzyku nic nie daje. Kiedy przychodzisz do Boga, myśl o tym, o co się modlisz. Możesz modlić się we łzach lub bez nich. Jezus okazał emocje w Ogrodzie Getsemane. Modlił się „z wielkim wołaniem i ze łzami”. Ale nie był to płacz dla płaczu. Jego łzy nie sprawiały, że była to dobra modlitwa. Łzy były skutkiem modlitwy. W modlitwie miały swoje źródło. Jezus płakał do Boga w smutku, odczuwając cieżar i ból, gdy złożone zostały na Nim grzechy rodzaju ludzkiego. Płacz był wyrazem Jego przejęcia się, troski, potrzeb, ciężaru i cierpienia. I tak samo powinno być z tobą. Nie próbuj płakać. Nie planuj wylewać łzy ani nie przygotowuj się na to. Bóg może sprawić, że zapłaczesz albo też nie, ale bez względu na wszystko i tak będzie to prawdziwa modlitwa.

II. Po drugie, fałszywa modlitwa bez uczuć.

Wiele z tego, co określa się w dziesiejszych czasach „modlitwami”, nie jest nimi zupełnie. Są to tylko słowa wypowiadane przez osobę, a nie prawdziwa modlitwa do Boga. To słowa, które brzmią dobrze, brzmią religijnie, ale są tylko formalnością, bez znaczenia. Nie zwracają się do Boga, a tylko wyrażają prośbę.

Uczestniczyłem w wielu ceremoniach w związku z zakończeniem nauki. W pierwszej części tych ceremoni jest coś, co nazywa się „inwokacją”. Powinna być to modlitwa, ale wcale nią nie jest. Ktoś wypowiada kilka zdań, prosząc, aby uroczystość przebiegła dobrze, a studenci mieli dobre życie. Jednak nikt nie oczekuje, aby Bóg odpowiedział na tą modlitwę, by coś rzeczywiście zmienił albo zrobił, a już zwłaszcza nie oczekuje tego osoba wypowiadająca tą inwokację. Nigdy nie towarzyszą jej żadne uczucia płynące z serca.

Kiedyś odwiedziłem Waszyngton – stolicę naszego kraju. Poszedłem do Katedy Narodowej. Prezydent Reagan umarł niedawno i szykowano pogrzeb. Usłyszałem słowa „modlitwy” episkopalnego duchownego. Jednak nie modlił się on wcale. Czytał słowa z książki. I to wszystko. Nie prosił Boga o nic. Nie oczekiwał odpowiedzi. Tylko wypowiadział słowa, gdyż tego od niego oczekiwano. Ale nie towarzyszyły temu żadne wypływające z serca uczucia.

Jezus nauczał o faryzeuszu, który udał się do świątyni, aby się modlić: „Boże, dziękuję ci, że nie jestem jak inni ludzie, rabusie, oszuści, cudzołożnicy albo też jak ten oto celnik. Poszczę dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę z całego mego dorobku” (Ew. Łukasza 18:11, 12). On wcale nie modlił się, Nie prosił Boga o nic. A zamiast tego mówił Bogu, jaki jest dobry. Chrystus powiedział, że on tylko „tak się w sobie modlił” (Ew. Łukasza 18:11, Uwspółcześniona Biblia Gdańska). Nie pokazywał żadnych uczuć. Nie płynęło to z serca.

Chrystus napominał faryzeuszy za ich fałszywa modlitwy. Powiedział: „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, że pożeracie domy wdów i to pod pokrywką długich modlitw” (Ew. Mateusza 23:14). Faryzeusze odmawiali długie modlitwy, aby pokazać, jak bardzo są święci. Jednak w rzeczywistości chcieli przejąć domy i pieniądze starych kobiet. Taka była prawda. Wszystko, co pokazywali na zewnątrz było oszustwem robionym po to, by wypadali dobrze w oczach ludzi. Ich modlitwy nie wypływały z serca. Ich serca nie były szczere.

Możesz powiedzieć: „Nie jestem jak oni”. Ale czy modlisz się nieszczerze, tylko wypowiadając słowa? Ja tak robiłem. W swoich prywatnych modlitwach może tylko wypowiadasz imona ludzi i ich potrzeby, zupełnie o nich nie myśląć i nie oczekując, że Bó odpowie? Czy tak robisz w czasie spotkań modlitewnych w kościele? Ja tak robiłem. Czy modlisz się, ponieważ powinieneś się o coś modlić, ponieważ jest czas modlitwy? Cieszysz się, gdy kończy się spotkanie modlitewne i nie musisz już więcej modlić się. Ale to nie jest prawdziwa modlitwa. Po prostu robisz to i tyle. Czy próbowałeś „modlić się dobrze”, aby zrobić na kimś wrażenie? Znam kogoś, kto wcześniej planował swoje modlitwy. Ale nie były one prawdziwymi modlitwami. Były to przemowy, wygłaszane mowy. Dlatego mówię: „Nie planuj modlitw, tylko módl się!”. Przed spotkaniem modlitewnym poświęć kilka minut na to, by poprosić Boga, aby pomógł ci modlić się. A kiedy już modlisz się czy to w czasie spotkania, czy też sam, myśl o sprawach, o które będziesz przynosił przed Boga w modlitwie. Pomyśl o tym, w jak złej sytuacji będą ludzie, jeśli Bóg im nie pomoże. Pomyśl o tym, jak bardzo ty potrzebujesz Bożej odpowiedzi. Post pomaga w modlitwie, gdyż skupiasz swoją uwagę na Bogu i pokazujesz Mu, że traktujesz to poważnie. Zwracaj się do Boga w modlitwie i błagaj Go, aby odpowiedział na twoje wołania. Możesz zapłakać, pełen emocji. Nie powstrzymuj się. Bóg może cię poruszyć. Jednak czasem nie będziesz płakał. Nie zmuszaj się do tego. Płacz nie oznacza, że modlitwa była dobra, a jego brak, że nie modliłeś się usilnie. Modlitwa jest wtedy dobra, gdy jest w niej Bóg!

III. Po trzecie, prawdziwa modlitwa z uczuciami lub bez nich.

W naszym tekście czytamy, że Chrystus modlił się w ogrodzie „z wielkim wołaniem i ze łzami”. Ale czasem prawdziwa modlitwa, na którą dostajemy odpowiedź, jest bez żadnych uczuć lub jest ich niewiele. Mówiłem wam o tym, jak prorocy Baala modlili się do ich fałszywego Boga. A teraz pozwólcie, że powiem wam, jak modlił się Eliasz. Powiedział on:

„Panie, Boże Abrahama, Izaaka i Izraela! Niech się dziś okaże, że Ty jesteś Bogiem w Izraelu, a ja twoim sługą i że według twego słowa uczyniłem to wszystko. Odezwij się, Panie, odpowiedz mi, a niech ten lud pozna, że Ty, Panie, jesteś Bogiem prawdziwym i że Ty odmienisz ich serca” (1 Królewska 18:36-37).

Nie jest nigdzie napisane, że Eliasz płakał. Nie jest napisane, że skakał. Z pewnością nie nacinał swego ciała! On wzniósł modlitwę do Boga. Poprosił Go, aby pokazał ludziom, że jest prawdziwym Bogiem. A Bóg odpowiedział na tą modlitwę i zesłał ogień z nieba, który spalił ofiarę Eliasza. Ludzie powiedzieli: „Pan jest Bogiem, Pan jest Bogiem!” (1 Królewska 18:39). Poważna modlitwa Eliasza, choć nie ma mowy o żadnych emocjach, stanowiła zaprzeczenie dzikich wyczynów proroków Baala. Prawdziwa modlitwa nie potrzebuje uczuć. Potrzebuje Boga!

Jednak w większości przypadków prawdziwej modlitwie towarzyszą uczucia i nawet łzy. Gdy przynosisz swoje potrzeby, to naturalną rzeczą jest to, że porusza cię to. Możesz wołać do Boga z pasją, potrzebą szybkiej odpowiedzi i płaczem. Możesz być załamany i błagać Go ze łzami. Wiele razy w Biblii dostrzegamy związek między łzami a modlitwą. Psalmista modlił się: „Wysłuchaj, Panie, modlitwy mojej, i nastaw uszu na wołanie moje! Nie milcz na łzy moje!” (Psalm 39:13).

Król Hiskiasz był śmiertelnie chory. Modlił się do Boga. W jaki sposób? W Biblii czytamy: „Następnie Hiskiasz wybuchnął wielkim płaczem” (2 Królewska 20:3). Oczywiście, że płakał. Miał umrzeć. Płakał rzewnie. Płakał w modlitwach. A potem przez proroka Izajasza usłyszał słowo Pana: Izajasz powiedział: „Wróć się i powiedz Hiskiaszowi, księciu mojego ludu, tak: Tak mówi Pan, Bóg Dawida, twojego praojca: Słyszałem twoją modlitwę, widziałem twoje łzy. Otóż, uleczę cię” (2 Królewska 20:5). „Widziałem twoje łzy”. Bóg widział i odczuwał łzy bezradności Hiskiasza. Odpowiedział na nie i ocalił życie króla.

W Nowym Testamencie mowa jest o pewnym człowieku, który przyszedł do Jezusa. Miał syna opętanego przez demona. Chrystus zapytał go, czy wierzy, że jego syn może zostać uzdrowiony. „I natychmiast ojciec tego chłopca zawołał ze łzami: Wierzę, Panie! Pomóż mojej niewierze!” (Ew. Marka 9:24, Uwspółcześniona Biblia Gdańska). Jezus wygonił demona z chłopca. Ten fragment jest często używany, aby pokazać, że nawet człowiek o słabej wierze może otrzymać odpowiedź od Boga. „Pomóż mojej niewierze”. Ale ten fragment pokazuje, że ojciec „zawołał” do Chrystusa „ze łzami”. Ten człowiek nie był jednym z uczniów. Nie był nawet nawrócony. Był „jednym z tłumu” (Ew. Marka 9:17). Ale przyprowadził swojego syna do Jezusa i wołał do Niego ze łzami.

Dlaczego ten człowiek wołał do Jezusa ze łzami? Nie był wojownikiem modlitewnym. Nie był nawet zbawiony. Naturalną rzeczą dla niego było zawołanie do Chrystusa w ten sposób, gdyż znalazł się w skrajnej potrzebie. Jego syn był opętany przez demona i bez pomocy Jezusa nie mógłby zostać uwolniony. Ten mężczyzna nie zmuszał siebie do płaczu. Łzy płynęły z potrzeby jego serca, z jego rozpaczy. Odczuwał swoje potrzeby; był świadomy swojej rozpaczy i beznadziejności, a to często prowadzi do płaczu i łez. Zwrócił się w prawdziwej modlitwie, pełnej uczuć.

A teraz wracamy do naszego tekstu. Chrystus modlił się w ogrodzie „z wielkim wołaniem i ze łzami”. Nie był osobą płaczliwą. Nie był jak ta emocjonalna dziewczyna, która płakała z byle powodu. Był dorosłym mężczyzną, miał ponad trzydzieści lat. Dlaczego płakał? Ponieważ był poruszony w sercu. Odczuwał grzechy każdego mężczyzny i każdej kobiety, które zostały złożone na Niego. Myślał o strasznym cierpieniu, którego miał doświadczyć następnego dnia na krzyżu, gdyż inaczej nikt nie zostałby zbawiony. Ciężar grzechów ludzkości niemalże zabił go. Bez Bożej łaski umarłby wtedy w ogrodzie i nie byłby w stanie pójść na krzyż. Chrystus w swoim sercu był tym przytłoczony, więc modlił się „z wielkim wołaniem i ze łzami”. Było to normalne i naturalne w tamtej sytuacji. Gdyby nie modlił się pełen emocji, to byłoby to dziwne. Jezus modlił się „z wielkim wołaniem i ze łzami”. W naszym tekście napisane jest, że „został wysłuchany”. Bóg odpowiedział na Jego modlitwy i zachował go przy życiu, aby mógł pójść następnego dnia na krzyż. Bóg odpowiedział na Jego „wielkie wołanie i łzy”.

Chrześcijaninie, pytam się ciebie: „Czy modlisz się z płaczem i łzami?”. Nie mówię, że każda modlitwa ma być taka. Ale pytam się ciebie ponownie: „Czy kiedykolwiek módlisz się z płaczem i łzami?”. Ja nie robię tego tak często, jak powinienem. Czy czasami odczuwasz ciężar potrzeby błagania Boga o odpowiedź – z płaczem i łzami? Jeżeli nigdy tego nie robisz, to twoje życie modlitewne nie jest dobre. A jeżeli takie właśnie jest, to nie przestawaj modlić się i czekaj, aż twoje modlitwy staną się lepsze. Bóg nie chce, by pozostały takie jak teraz. Módl się, aby Bóg dał ci przekonanie o twoich potrzebach, a wówczas módl się pełen uczuć. Jeżeli pościsz, to gdy odczuwasz głód, myśl o tym, o co modlisz się. Zwróć się do Boga i módl się.

Niektórzy jesteście zgubieni. Nie zaufaliście Jezusowi. Pytam się ciebie: „Czy odczuwasz ciężar swoich grzechów, płacząc i wylewając łzy – a przynajmniej czy robisz tak czasami?”. Czy masz przekonanie o swojej grzeszności? Płacz nie jest celem. Celem jest Jezus. Zaufaj Mu bez względu na to, czy płaczesz czy też nie. Ale ja pytam się, czy odczuwasz smutek z powodu grzeszności swojego serca? Powinieneś, gdyż „Podstępne jest serce, bardziej niż wszystko inne” (Jeremiasz 17:9). Módl się , aby Bóg pokazał ci, jak złe jest twoje serce. A wtedy będziesz modlił się, aby Bóg przyciągnął cię do Chrystusa.

Jezus jest odpowiedzią na twoje potrzeby. On jest lekarstwem i zapłatą za nie. Umarł na krzyżu, płacąc cenę za każdy grzech, nawet za grzechy twojego serca. Przelał swoją krew, aby przykryć nasze grzechy i obmyć nas z nich na zawsze. Powstał z martwych, aby zwyciężyć śmierć, nie tylko dla siebie ale i dla ciebie. Jeżeli zaufasz Jezusowi, On zbawi cię na wieki. Jeśli chcesz porozmawiać z nami na temat zaufania Chrystusowi, proszę przyjdź tutaj i usiądź w dwóch pierwszych rzędach. Amen.


PISZĄC DO DOKTORA HYMERSA, KONIECZNIE PODAJ, Z JAKIEGO KRAJU TO ROBISZ, GDYŻ INACZEJ NIE BĘDZIE ON W STANIE ODPOWIEDZIEĆ NA TWÓJ EMAIL. Jeżeli te kazania są dla ciebie błogosławieństwem, wyślij email do doktora Hymersa i powiedz mu o tym, zawsze podając nazwę kraju, z którego piszesz. Adres mailowy doktora Hymersa –rlhymersjr@sbcglobal.net (naciśnij tutaj). Do dr. Hymersa można pisać w różnych językach, ale preferowanym jest angielski. Jego adres pocztowy: P.O. Box 15308, Los Angeles, CA 90015. Możesz również do niego zadzwonić na numer: (818)352-0452.

(KONIEC KAZANIA)
Kazania doktora Hymersa dostępne są co tydzień w Internecie pod adresem:
www.sermonsfortheworld.com
Wybierz: „Kazania po polsku”.

Teksty kazań nie są objęte prawami autorskimi. Można ich używać bez pozwolenia
doktora Hymersa. Jednakże wszystkie nagrania video doktora Hymersa oraz wszystkie
kazania z naszego kościoła w formie video objęte są prawami autorskimi,
a używanie ich wymaga uzyskania zgody.

Pieśń śpiewana przed kazaniem w wykonaniu Jacka Ngann:
„Teach Me to Pray” (Albert S. Reitz, 1879-1966).


SKRÓT KAZANIA

ŁZY W MODLITWIE

TEARS IN PRAYER

Dr. Christopher L. Cagan

„Za dni swego życia w ciele zanosił On [Chrystus] z wielkim wołaniem i ze łzami modlitwy i błagania do tego, który go mógł wybawić od śmierci, i dla bogobojności został wysłuchany” (Hebrajczyków 5:7).

(Ew. Łukasza 22:44)

I.   Po pierwsze, fałszywa modlitwa z uczuciami. 1 Królewska 18:26, 28, 29.

II.  Po drugie, fałszywa modlitwa bez uczuć. Ew. Łukasza 18:11, 12;
Ew. Mateusza 23:14.

III. Po trzecie, prawdziwa modlitwa uczuciami i bez nich.
1 Królewska 18:36, 37, 39; Psalm 39:12; 2 Królewska 20:3, 5;
Ew. Marka 9:24, 17; Jeremiasz 17:9.