Print Sermon

Każdego miesiąca teksty tych kazań oraz nagrania wideo odbierane są na 116.000 komputerów w 215 krajach, ze strony www.sermonsfortheworld.com. Setki ludzi oglądają wideo na YouTube, jednak w niedługim czasie zamiast na YouTube, zaczynają korzystać bezpośrednio z naszej strony internetowej. YouTube kieruje ludzi na stronę internetową naszego kościoła. Każdego miesiąca teksty kazań tłumaczone są na 34 języki, docierając do tysięcy ludzi. Naciśnij tutaj, aby dowiedzieć się, w jaki sposób co miesiąc możesz pomóc nam w wielkim dziele głoszenia ewangelii na całym świecie, w tym również wśród narodów muzułmańskich i hinduskich.

Pisząc do doktora Hymersa, zawsze podaj nazwę kraju, w którym mieszkasz, gdyż inaczej nie będzie w stanie odpowiedzieć. Adres mailowy doktora Hymersa: rlhymersjr@sbcglobal.net.




NAWRÓCENIE ADONIRAMA JUDSONA
PIERWSZEGO MISJONARZA W BIRMIE

THE CONVERSION OF ADONIRAM JUDSON –
THE FIRST MISSIONARY TO BURMA

Dr. R. L. Hymers, Jr.

Kazanie głoszone w kościele „Baptist Tabernacle” w Los Angeles
w niedzielny wieczór 29-go stycznia 2012 roku.
A sermon preached at the Baptist Tabernacle of Los Angeles
Lord’s Day Evening, January 29, 2012

„Jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebios” (Ew. Mateusza 18:3).


Będzie to kazanie biograficzne. Mam zamiar opowiedzieć historię nawrócenia Adonirama Judsona (1788-1850). Jego nawrócenie powinno szczególnie zainteresować młodych ludzi wychowywanych w kościele. Judson jest doskonałym przykładem „zborowego dziecka”, nawróconego po długich zmaganiach.

Adoniram Judson stał się pionierem misyjnym, jednym z pierwszych misjonarzy wysłanych z Ameryki Północnej. 19 lutego 1812 roku Adoniram i Ann Judson wyruszyli do Indii z Cape Cod w Massachusetts. Stamtąd zanieśli ewangelię do Birmy (obecnie Myanmar). Judsonowie, jako pierwsi misjonarze w całkowicie pogańskim kraju, do którego nie dotarli wcześniej inni misjonarze, przeszli przez straszne trudności, więzienie, tragedie rodzinne. A jednak Judson nigdy nie zachwiał się w swym oddaniu zdobywania pogan dla Chrystusa; przetłumaczył Biblię po raz pierwszy na język birmański. Jak to się stało, że Adoniram Judson stał się mocnym chrześcijaninem? Czytając tę historię, byłem przekonany, że podstawą jego życia chrześcijańskiego było prawdziwe nawrócenie, którego doświadczył jako młody człowiek, jeszcze przed udaniem się na pole misyjne. Kazanie opieram na książce Courtney'a Andersona To the Golden Shore: The Life of Adoniram Judson (Judson Press, wydanie z 1987 roku).

Nazywał się Adoniram Judson Junior. Jego ojciec Adoniram Judson Senior był kongregacjonalnym duchownym w starym stylu. Ze wszystkich osób młody Adoniram najbardziej bał się ojca. Był on człowiekiem niemalże niezdolnym do żartów, czy śmiechu, surowym i stanowczym niczym Bóg. Tak naprawdę w umyśle młodego Adonirama Bóg i ojciec kojarzyli się razem.

Adoniram nauczył się czytać mając trzy lata. Dzięki temu ojciec czuł, że wyrośnie z niego ktoś wielki, co też wielokrotnie mu powtarzał. Ojciec był tylko biednym pastorem, ale chciał, by syn stał się kimś od niego większym – duchownym w dużym kościele w Nowej Anglii. Miał nadzieję, że syn zdobędzie sławę i sukces, których on nie doświadczył.

W okresie dzieciństwa Adoniram czytał wszystko, co wpadło mu w ręce, od książek w bibliotece ojca do nowel i popularnych w tamtych czasach sztuk teatralnych. Był też bardzo aktywny i pełen energii. Mając dziesięć lat był świetnym matematykiem, znał także podstawy greki i łaciny. Ojciec powiedział mu: „Jesteś bardzo zdolnym chłopcem Adoniramie i oczekuję, że staniesz się wielkim człowiekiem.” Te słowa wywarły na nim ogromne wrażenie: „Oczekuję, że staniesz się wielkim człowiekiem.”

W tamtym czasie zgromadzenie, w którym służył jego ojciec, doświadczyło wielkiego rozłamu. W końcu rodzina musiała przenieść się do innego miasta, gdzie ojciec stał się pastorem małego kościoła. Adoniram miał wielki szacunek dla ojca, który dawał dobry przykład i nigdy nie szedł na kompromis.

Adoniram czuł, że jego przeznaczeniem jest zostać mówcą, poetą albo mężem stanu jak John Adams – kimś związanym z książkami i nauką, które mogłyby przynieść mu chwałę i sławę, i uczynić jego imię znanym następnym pokoleniom.

Zawsze chciał być bardzo religijny. Jak jednak mógłby być prawdziwym chrześcijaninem, a w tym samym czasie wielkim człowiekiem? Leżąc chory w łóżku, zdawało mu się, że słyszy głos w myślach: „Nie nam, nie nam, lecz Twemu imieniu niech będzie chwała.” Czy kimś takim mógł być prawie nikomu nieznany wiejski pastor, o którym mało kto słyszał, którego sława brzmieć będzie przez całą wieczność? Świat myli się oceniając, kto jest bohaterem. Świat mylnie osądza. O wiele większa jest sława mało znanego wiejskiego pastora – przy niej wielkie osiągnięcia tego świata tracą na ważności. To jedyna sława, która tryumfuje poza grobem. „Nie nam, nie nam, lecz Twemu imieniu niech będzie chwała.” - słyszał w swym umyśle. Usiadł prosto w łożu, zszokowany tymi dziwnymi myślami.

Wkrótce wyrzucił je z umysłu. Lecz przez krótką chwilę to wejrzenie w przyszłość było tak silne, że pamiętał je przez całe życie.

W wieku szesnastu lat Adoniram był gotów zacząć naukę w kolegium. Chociaż jego ojciec ukończył Yale, to jednak nie wysłał tam syna, prawdopodobnie dlatego, że uczelnia była zbyt daleko od domu. Harvard znajdował się tylko osiemdziesiąt kilometrów dalej, lecz nie posłał tam syna, gdyż uczelnia zaczęła być liberalna. Wielebny Judson zapisał syna do kolegium Rhode Island w Providence. Wkrótce po tym, jak Adoniram rozpoczął tam naukę, uczelnia zaczęła być znana jako „Uniwersytet Brown”. Wielebny Judson wiedział, że to szkoła oparta na zdrowej, biblijnej nauce. Odczuwał, że Adoniram będzie w niej bezpieczny.

Adoniram znający już łacinę, grekę, matematykę, astronomię, logikę, umiejętność przemawiania oraz filozofię moralną, mógł rozpocząć naukę na drugim roku. Wykładowcy od razu zwrócili na niego uwagę. Pod koniec roku akademickiego prezydent uczelni wysłał list do jego ojca, określając w nim Adonirama jako „bardzo miłego i rokującego wielkie nadzieję”. Czytając ten list wielebny Judson czuł dumę.

Studenci wkrótce zauważyli, że chociaż Adoniram był synem duchownego, to bardzo mało interesowały go spotkania modlitewne odbywające się dwa razy w tygodniu. Zamiast tego był dobrze znany niezbawionym studentom na uczelni.

W niedługim czasie Adoniram zaprzyjaźnił się z młodym mężczyzną - Jakubem Eamesem, który był o rok od niego starszy. Eames był utalentowany, bystry i bardzo popularny, ale był deistą, a nie chrześcijaninem. Stali się bliskimi przyjaciółmi, a Adoniram był pod tak wielkim wpływem Jakuba Eamesa, że wkrótce stał się człowiekiem równie niewierzącym i on. Gdyby ojciec Adonirama wiedział, że syn stał się deistą, natychmiast zabrałby go z uczelni. Wielebny Judson pogardzał liberalizmem, unitaryzmem i uniwersalizmem, a deizm uważał wśród nich za najgorszy. Deiści odrzucali całkowicie Biblię. Wierzyli, że istnieje Bóg, ale że jest On zupełnie niezaangażowany w rodzaj ludzki. Odrzucali Chrystusa jako Syna Bożego, nie wierzyli w niebo i piekło, ani też w odkupienie poprzez krew Chrystusa. Wielebny Judson nie wiedział nic o tym, że przyjaciel Adonirama – Jakub Eames wciągnął jego syna w niewiarę i błędną naukę.

Jakub Eames był przywódcą młodych ludzi, z którymi zadawał się Adoniram. Wspólnie studiowali, uczęszczali na zabawy z młodymi kobietami, razem rozmawiali i zabawiali się. Ci młodzi ludzie nie wykazywali żadnego zainteresowania chrześcijaństwem. Rozmawiali o zostaniu wielkimi autorami, dramaturgami, aktorami. Mieli stać się Szekspirami i Goldsmithami w Nowym Świecie w Ameryce. Wkrótce wszystko, czego tak uważnie ojciec nauczał Adonirami, uległo zapomnieniu. Jakub Eames „wyzwolił” Adonirama ze starych wierzeń jego ojca i uwolnił go, by szukał sławy i bogactwa.

A jednak Adoniram miał poczucie winy. Odrzucenie Boga jego ojca było jak odrzucenie samego ojca, którego Adoniram podziwiał głęboko w sercu. Bał się dezaprobaty ojca i nigdy nie mówił o swej niewierze, gdy wracał do domu w przerwach między semestrami.

Adoniram był najlepszy w swojej grupie. Został wybrany, by wygłosić mowę końcową na uroczystości wręczenia dyplomów. Kiedy dowiedział się o honorze, jaki go spotkał, pobiegł do pokoju i napisał: „Drogi Ojcze. Osiągnąłem to. Twój kochający syn. A.J.” Pod koniec uroczystości rozdania dyplomów, dostępując tego zaszczytu, Adoniram wygłosił mowę, której wysłuchali dumni z niego rodzice.

Mając dziewiętnaście lat Adoniram był gotowy, by rozpocząć pracę. Nie wiedział jednak, co chce robić! Powrócił do domu i w każdą niedzielę udawał się do kościoła z matką i ojcem. Rodzice nie wiedzieli, że był człowiekiem niewierzącym. Za każdym razem, gdy dołączał do matki i ojca w czasie modlitwy, czuł się jak hipokryta.

Z każdym upływającym tygodniem stawał się coraz bardziej niespokojny. Rozmyślał o swoich ambicjach, którymi kiedyś dzielił się z Jakubem Eamesem. Latem podjął decyzję, by opuścić dom i udać się do Nowego Jorku. Miał tam spotkać ludzi związanych z teatrem i uczyć się pisać sztuki teatralne. Wiedział, że ojciec i matka uważają Nowy Jork za najbardziej grzeszne miasto w Ameryce, za współczesną Sodomę. Był świadomy, że dla rodziców teatr to otchłań piekielna pełna demoralizacji i grzechu. Ale uważał rodziców za bardzo ograniczonych.

Wkrótce był gotowy jechać do Nowego Jorku. Rodzice zareagowali tak, jakby miał udać się na księżyc! Nie zdawali sobie sprawy, że Adoniram doszedł do momentu odrzucenia ich władzy rodzicielskiej, do tego, że chce myśleć i działać jak dorosły. Ojciec poprosił Adonirama, by podjął naukę i stał się duchownym. Słysząc to, rozwścieczony Adoniram wyznał rodzicom prawdę. Ich Bóg nie był jego Bogiem. Nie wierzył już w Biblię. Nie wierzył, że Jezus jest Synem Bożym.

Ojciec próbował go przekonywać, ale nie udało mu się. Matka płakała i zawodziła, chodząc za nim z pokoju do pokoju. „Jak możesz to robić własnej matce?” - wołała. Jej ukochany Adoniram wybrał szatana i odrzucił Boga. Adoniram słyszał jej szloch i modlitwy, gdziekolwiek tylko był w domu.

Wytrzymał to przez sześć dni. Potem wsiadł na konia i udał się do Nowego Jorku. Kiedy jednak dotarł tam, odkrył, że nie był to wcale raj, o jakim marzył. Nikt nie czekał tam na niego, nie znalazł pracy. Mieszkał przez kilka tygodni, a w końcu zdegustowany i załamany wyjechał.

Zapadał zmierz, więc zbliżył się do jakiejś wioski. Znalazł w niej gospodę, zostawił konia w stajni i zapytał właściciela o pokój. Gospoda była pełna i został tylko jeden pokój. Usłyszał, że sąsiaduje on z pokojem, w którym przebywa bardzo chory, umierający młody człowiek. W nocy mogło mu to przeszkadzać. Nie - odpowiedział Adoniram - hałasy za ścianą nie będą dla niego żadną przeszkodzą w tym, by dobrze wypocząć. Właściciel gospody dał mu coś do jedzenia, zaprowadził Adonirama do pokoju i zostawił tam. Adoniram poszedł do łóżka i starał się zasnąć.

Jednak nie był w stanie spać. Zza ściany dochodziły różne odgłosy, tupot stóp ludzi wchodzących i wychodzących, skrzypienie podłogi, rozmowy, jęki i ciężkie oddechy. Jednak te dźwięki nie przeszkadzały mu zbytnio, ani nawet fakt, że człowiek za ścianą umierał. W czasach Adonirama w Nowej Anglii śmierć była czymś powszechnym. Mogła spotkać każdego, w każdym wieku.

To, co niepokoiło go to myśl, że ten młody umierający człowiek może nie być przygotowany na śmierć. A on sam, czy był na nią gotowy? Rozmyślał nad tym, gdy tak leżał na wpół śpiący. Zastanawiał się nad swoją śmiercią. Dla jego ojca śmierć była drzwiami prowadzącymi do wiecznej chwały. Lecz dla Adonirama, człowieka niewierzącego, śmierć była drzwiami do pustej jamy, do ciemności, gdzie w najlepszym przypadku czekało go unicestwienie, a co czekało go w najgorszym? Myślał o grobie, o jego rozkładającym się, pełnym robaków martwym ciele, o leżącej pod warstwą ziemi trumnie. Czy to miał być już koniec wszystkiego?

Jakaś jego cześć śmiała się z tych nocnych myśli. Co pomyśleliby koledzy na temat jego strachów nocnych? A przede wszystkim, co pomyślałby o nich jego przyjaciel Jakub Eames? Wyobraził sobie, jak śmieje się z niego i odczuł wstyd.

Kiedy obudził się, przez okno świeciło słońce. Lęki uleciały wraz z ciemnością. Ledwie wierzył, że nocą był tak pełen słabości i strachu. Ubrał się i zszedł na śniadanie. Znalazł właściciela gospody i zapłacił mu. Zapytał o stan młodego człowieka w pokoju obok. „Umarł” - usłyszał. Wtedy Adoniram zapytał: Czy wiesz, jak się nazywał?” Właściciel odpowiedział: „Tak. Był to młody człowiek z Uniwersytetu Brown. Nazywał się Eames, Jakub Eames.” Tam w sąsiednim pokoju umarł jego najlepszy przyjaciel, niewierzący Jakub Eames.

Adoniram nie pamiętał, jak przeżył następne kilka godzin. Jedyne co przypominał sobie to to, że pozostał przez jakiś czas w gospodzie. W końcu wsiadł na konia i zszokowany wyjechał. Jedno słowo cały czas przychodziło mu na myśl - „stracony!” Jego przyjaciel Jakub Eames umarł i nie było go, był stracony. Stracony na wieki. Stracony dla przyjaciół, dla świata, dla przyszłości. Zniknął, jak znika obłok dymu w powietrzu. Jeśli poglądy Eamesa były prawdziwe, wówczas jego życie i śmierć nie miały żadnego znaczenia.

Lecz jeśli Eames mylił się? Jeśli Biblia jest prawdą, a Bóg istnieje? Wówczas Jakub Eames byłby na wieki zgubiony. Eames wiedział, że się mylił, lecz było już za późno dla niego, by się upamiętać. Uświadamiając sobie swój błąd, Eames zaczął doświadczać niewytłumaczalnych cierpień ognia piekielnego. Stracone były wszystkie szanse na zbawienie. Był zgubiony na wieki. Te myśli przepływały przez zszokowany umysł Adonirama. Wiedział, że śmierć jego najbliższego przyjaciela w sąsiednim pokoju nie była przypadkiem. Pomyślał, że Bóg jego ojca w swojej opatrzności zaaranżował te wydarzenia, że nie stało się to przez przypadkowo.

Nagle Adoniram poczuł, że Bóg z Biblii jest realnym Bogiem. Zawrócił konia i wyruszył w stronę domu. Cała podróż trwała tylko pięć tygodni, ale w tym czasie najpierw odrzucił bycie pod kontrolą rodziców, potem zaczął przechodzić przez wewnętrzny proces, wstrząsający jego duszą. Był głęboko poruszony, odczuwając śmiertelny strach. Powrócił do domu jako grzesznik, który doświadcza przebudzenia.

W tym czasie do domu ojca przybyło dwóch duchownych. Zasugerowali, by Adoniram zapisał się do nowego seminarium, które właśnie rozpoczęło działalność. W październiku zaczął naukę w Teologicznym Seminarium Andover. Nie był wtedy jeszcze nawrócony, dlatego zapisał się jako szczególny student, a nie kandydat do służby. W czasie studiów czytał Biblię w oryginalnych językach: hebrajskim i grece. W listopadzie jego wątpliwości zaczęły znikać i mógł napisać, że „zaczął mieć nadzieję, że znalazł się pod odradzającym działaniem Ducha Świętego”. Drugiego grudnia – w dniu, którego nigdy nie zapomniał - nawrócił się i poświęcił całe swe życie Bogu. Od tej pory stał się zupełnie nowym człowiekiem. Odrzucił marzenia o sukcesach w tym świecie, a zaczął sobie zadawać pytanie „Jak najlepiej mogę podobać się Bogu?”

To nawrócenie było bardzo ważne, gdyż doprowadziło Adonirama do tego, że stał się pierwszym misjonarzem w Birmie. Na polu misyjnym, studiując greckie słowo „baptizo”, Adoniram Judson stał się baptystą. Przybył do Birmy w czasie, gdy na tej pogańskiej ziemi nie było żadnego innego misjonarza. Pomimo ciężkich prób, więzienia, tragedii rodzinnych, takich jak śmierć dwóch żon i kilkorga dzieci, Adoniram Judson nigdy nie zachwiał się w swym zobowiązaniu, by zdobywać dusze dla Chrystusa i przetłumaczyć Biblię na język birmański. Jakże modlę się, aby młodzi ludzie w naszym zborze doświadczyli prawdziwego nawrócenia jak Adoniram, i by służyli Chrystusowi przez resztę życia. Doktor John R. Rice (1895-1980) napisał pieśń, która doskonale opisuje nawrócenie Adonirama.

Szedłem droga przyjemności, szukając ziemskich dóbr.
   Lecz w Jezusie znalazłem pokój przekraczający wszystko...

Na swej dobroci polegałem, lecz zawiodła mnie. Nie było lekarstwa na mój grzech.
   Boży Duch sprawił, że grzechy me oddałem Jezusowi...

Długi czas odrzucałem Boże Słowo, lecz Boży Duch ciągle wzywał mnie,
   Pokutując, do cudownego Jezusa zwróciłem się.
Me grzechy przebaczone, zerwane okowy win,
   A serce me oddane Jezusowi, tylko Jemu.

Ach, Chryste, za miłość nieskończoną, błogosławieństw bezmiar,
   Za wyzwolenie z lęków, wielbię i kocham Cię.
Me grzechy przebaczone, zerwane okowy win,
   A serce me oddane Jezusowi, tylko Jemu.
(„Jezus, Only Jezus” autor dr John R. Rice, 1895-1980).

Proszę powstańmy i zaśpiewajmy pieśń nr 5 na kartkach „Prawie przekonany”.

„Prawie przekonany”, by uwierzyć. „Prawie przekonany”, by Chrystusa przyjąć.
Niektórzy zdają się mówić” „Odejdź Duchu, odejdź dziś”.
Może innego dnia zechcę posłuchać Cię”.

„Prawie przekonany” minęła pora żniw! „Prawie przekonany” nadszedł sąd!
„Prawie”na nic nie zda się; „Prawie” to za mało!
Jakiż smutny lament brzmi – „Prawie” lecz zgubiony.
   („Almost Persuaded” autor Philip P. Bliss, 1838-1876).

(KONIEC KAZANIA)
Kazania Doktora Hymers'a dostępne są przez internet pod adresem:
www.realconversion.com. Wybierz: „Kazania po Polsku”.

You may email Dr. Hymers at rlhymersjr@sbcglobal.net, (Click Here) – or you may
write to him at P.O. Box 15308, Los Angeles, CA 90015. Or phone him at (818)352-0452.

Modlitwa przed kazaniem: doktor Kreighton L. Chan.
Pieśń śpiewana solo przed kazaniem w wykonaniu Benjamina Kincaida Griffitha:
(„Speak, Lord, in the Stillness” autor E. May Grimes, 1868-1927;
zmieniona przez pastora).